II rok

Medycyna w Warszawie
Awatar użytkownika
Collo
Posty: 2063
Rejestracja: 26 gru 2009, o 08:33
Lokalizacja: Ostrołęka/Warszawa

Re: II rok

Post autor: Collo » 5 sie 2015, o 21:39

Opis wszystkich zajęć na 2 roku. Tym razem tylko dla II WLu, ponieważ na I WLu są zupełnie inne zakłady z fizjologii i z biochemii, poza tym mamy też inne przedmioty, rozkład seminariów wspólnych zakładów też jest inna. Ten rok jest luźny, ale źle zorganizowany. Powinno być zdecydowanie więcej godzin fizjologii i patofizjologii kosztem zajęć z biochemii.

1) FIZJOLOGIA Z PATOFIZJOLOGIĄ
I Organizacja zajęć
Zajęcia (seminaria + ćwiczenia) odbywają się tylko raz w tygodniu i trwają naprawdę różnie długo. Najkrótsze trwały coś koło 0,5h, choć były też takie, na których można było wyjść wcześniej, jeśli wiecie co chcę powiedzieć. ;) Najdłuższe trwały prawie 5 godzin, kiedy to oprócz tematów przewidzianych normalnie na zajęcia (oko i ucho) robiliśmy też patofizjologię wątroby i patofizjologię układu nerwowego, które normalnie mieliśmy przewidziane na maj. Sam początek roku i już pierwsza porażka zakładu. Nie można robić tematów z patofizjologii danego układu przed omówieniem jego fizjologii i bez wcześniejszej informacji, że coś takiego na zajęciach się szykuje. Fajnie, że zdążyliśmy zrobić te tematy z patofizjo, a ucha nie… Oprócz obowiązkowych cotygodniowych seminarek i ćwiczeń były też oczywiście wykłady, które również odbywały się raz w tygodniu. Najczęściej na wykładzie były omawiane zupełnie inne tematy niż na normalnych zajęciach w tym samym tygodniu. Na przykład na początku 2 semestru mieliśmy wykład z patofizjo pokarmowego, a kilka tygodni później na zajęciach była fizjologia układu pokarmowego. Jeśli na wykładzie była omawiania patologia ciąży to na zajęciach były obrzęki i patofizjo układu oddechowego, do którego wstęp był na wykładzie kilka tygodni wcześniej. Poza tym samo rozplanowanie tematów zajęć było bezsensowne, raz mieliśmy całe zajęcia o mięśniach gładkich, o których w książkach jest raptem kilka stron. Innym razem była cała fizjologia układu oddechowego i to jeszcze połączona z mięśniami szkieletowymi. Zajęcia same w sobie były różne, myślę, że gdzieś 30-40% było ciekawych, z których można było coś wynieść, najwięcej zależy od prowadzącego. Każde zajęcia rozpoczynały się od sprawdzenia listy obecności, potem była wejściówka, a potem albo ćwiczenia, albo seminaria. Seminaria to zazwyczaj czytanie prezentacji, choć niektórzy prowadzący używali jej tylko jako pomocy i swoje myśli rozwijali na tablicy czy po prostu starali się jakieś zagadnienie słownie wytłumaczyć. Z ćwiczeniami było dużo zabawy :D Siadaliśmy przed komputerami w 3-4 osobowych grupkach i w jakichś symulatorach analizowaliśmy co się stanie np. ze skurczem mięśnia, gdy dodamy do niego acetylocholiny czy czegoś innego. Raz oglądaliśmy mrożący krew w żyłach filmik, w którym odcinano żabie głowę! Do tej pory pamiętam jakieś ćwiczenia z mięśni szkieletowych, na których dostałem ataku śmiechu, ale tak naprawdę to w tej części zajęć niczego się nie nauczycie :P Ćwiczenia były tylko w 1 semestrze. 2 semestr to tylko seminarki, które już nawet nie odbywają się w zakładzie na Pawińskiego, a w normalnych salach w cd/cbi. Czy na zajęciach warto notować? Trudno powiedzieć. Większość prowadzących udostępnia potem swoje prezentacje albo zapewnia własne materiały, więc nie warto przepisywać slajdów, ale można im robić zdjęcia jeśli prowadzący nie chce nic przekazać. Poza tym można zapisywać tłumaczenia różnych zagadnień przez niektórych prowadzących , choć ja zawsze wolałem tylko słuchać. Co do nieobecności - trzeba być na wszystkich zajęciach. Można odrabiać z innymi grupami w inne dni, ale w 1 semestrze robili z tym straszny problem, trzeba było pisać podanie albo szukać osoby na zamianę. W 2 semestrze każdy przychodził kiedy chciał :P
Wykłady: Jak wspominałem, odbywają się raz w tygodniu. Są przeznaczone dla całego wydziału i u nas odbywały się w środy o 8 rano. Są obowiązkowe, prowadzący puszcza listę obecności i każdy się wpisuje (;)). Nieobecność na wykładzie odrabia się poprzez napisane referatu na temat zadany przez prowadzącego. Ja oczywiście, tak jak większość osób byłem na wszystkich wykładach (:D), ale dziwnym trafem większość wyleciała mi z głowy (:P). W każdym razie najciekawsze wykłady mają osoby, które mają najciekawsze zajęcia. Pierwszy wykład to historia zakładu i opis jego dawnych budynków na Krakowskim Przedmieściu. Fascynujące.
II Książki
- Konturek – jeden z najpopularniejszych podręczników do fizjologii, kiedyś 5-tomowy (tego nie kupujcie!) teraz jest zmieniony 1-tomowy niebieski lub fioletowy. Różnice pomiędzy nimi w treści są naprawdę niewielkie. Moim zdaniem starszy niebieski jest nawet lepszy, bo ma bardziej poręczny format, choć jest przez to trochę grubszy :P Z Konturka korzystałem do większości tematów z fizjologii. Książka jest napisana prostym i zrozumiałym językiem, jest dużo sensownych obrazków i rycin. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że warto się z niego uczyć: pokarmowego, mięśni, narządów zmysłów i krwi (choć tu koniecznie trzeba ominąć podrozdział o białych krwinkach i odporności, bo to wszystko będzie szczegółowo omówione na immunologii). Neurofizjologia jest tu bardzo obszernie opisana i chyba wcale nie tak źle, choć wszystkiego z niej z Konturka nie zrobiłem, niżej opisałem coś bardziej skondensowanego do tego.
- Traczyk – druga najpopularniejsza książka do fizjologii. Wielka cegła A4 napisana niby po polsku, a niektóre zdania czytałem po 10 razy żeby coś z nich zrozumieć. Przerabiałem z niego tylko kilka tematów, które mi nie pasowały w Konturku. Traczyk jest niezły do serca, układu oddechowego i nerki, choć do tego wyszły też niezłe skrypty od prowadzących, ale niestety już pod sam koniec roku akademickiego. Jak nie uda się wam go wypożyczyć to nie kupujcie, spokojnie można się obejść bez niego, tym bardziej, że w pozostałych tematach ma sporo przestarzałych informacji.
- „Seminaria z fizjologii” pod redakcją E. Szczepańskiej-Sadowskiej cz. 1 i 2 – z tego korzystało chyba dużo osób z I WLu, ja to kupiłem jakoś okazyjnie, bo słyszałem, że jest niezłe do neurofizjologii i faktycznie, bardzo dobrze mi się to czytało z tej książki. Reszty nie zdążyłem przerobić.
- Skrypty naszego zakładu – niektórzy prowadzący oprócz prezentacji albo zamiast nich udostępniają studentom swoje skrypty. Najbardziej polecam skrypty zrobione przez dr Wo. i studentów z koła fizjologicznego do układu krążenia, fizjologii i patofizjologii serca. Fajne są też materiały dra Wą. do nerki, wstrząsu, fizjologii i patofizjologii hormonów.
Do fizjologii korzystałem tylko z tego co wyżej. Oprócz tego jest jeszcze Ganong, Guyton, jakieś „stasie” z fizjologii, „niewuzetki”. Wszystko na pewno znajdziecie na dysku roku ;)
Jeśli chodzi o patofizjologię, to chyba nie ma dobrej książki do tego przedmiotu, ale:
- Patofizjologia Kliniczna Zahorskiej – słyszałem całkiem niezłe opinie i nie zawiodłem się. Przerobiłem z niej patofizjo serca, układu krążenia, oddechowego, nerki i jakieś inne pojedyncze zagadnienia i jestem zadowolony. Książka bardzo konkretna, nie ma lania wody, dosyć wolno się przerabia, ale myślę, że warto. Ksero łatwo znaleźć na chomiku.
- Patofizjologia Maślińskiego tom 1 i 2 – o tej książce nie słyszałem praktycznie żadnej pozytywnej opinii, była w wykazie literatury obowiązkowej (nie dziwne, bo autor chyba jeszcze niedawno sam uczył w tym zakładzie) i wiele osób ją miało. Ja ją sobie odpuściłem i w związku z tym, że nigdy jej nie czytałem, to nic nie mogę o niej powiedzieć :P
III Sposób Oceniania
Każde seminaria miały rozpoczynać się wejściówką układaną przez prowadzącego dane zajęcia. Tak jak nasz rocznik był pierwszym, który miał wejściówki z anatomii, tak teraz testujemy wejściówki na fizjologii. Prowadzący nam mówili, że to dzięki starszemu rocznikowi, który w ankiecie studenckiej stwierdził, że są potrzebne, bo studenci się nie uczą… Tak…. Żeby być dopuszczonym do kolokwium trzeba było mieć zaliczone wszystkie wejściówki, na szczęście większość osób prowadzących zajęcia miało o tych wejściówkach takie samo zdanie jak studenci (jeśli wiecie co chcę powiedzieć :P) W każdym razie nie słyszałem, żeby ktoś był niedopuszczony do kolosa przez wejściówki ;) W roku akademickim są 4 kolokwia, 2 w semestrze zimowym i 2 w semestrze letnim. Co ciekawe zawsze pokrywały się z kolokwiami z biochemii i były albo tydzień przed, albo tydzień po nim, co czyniło z 2 roku 1-2 miesięczne okresy luzu przeplatane 2 tygodniami intensywnej nauki. Pierwsze kolokwium składało się tylko z 20 pytań. Próg 12 punktów. Koło 30 osób nie zaliczyło. Na 2 terminie znów jest test, a 3 termin już jest ustny. Ostatecznie każdy zalicza. Pamiętajcie, że nie ważne z czego będziecie się uczyć i tak prawie wszystkie pytania są jakimiś ważniejszymi lub mniej istotnymi elementami prezentacji prowadzących. Będziecie mieli pytania z kolosów z naszego rocznika i wcześniejszego, ale naprawdę niewiele się powtarza. Żeby zdać trzeba dokładnie przerobić te prezentacje, niektóre są dosyć ciężkostrawne. Nie traktowałbym tych wszystkich prezentacji jako główne źródło wiedzy. Można się uczyć tylko z nich i zdać, ale najczęściej będzie to tylko bezmyślne wkuwanie suchych faktów. O ile przed egzaminem nie ma na nic innego czasu, to w trakcie roku akademickiego coś się znajdzie ;) 2 kolos wypadł znacznie lepiej, było więcej pytań (35) i tematy trochę ciekawsze (układ krążenia, serce, oddechowy). Największe jaja były z 3 kolosem :P Nie przyszedł na niego nikt z zakładu xD Miał ktoś tam dojeżdżać, ale ostatecznie kolokwium odbyło się tydzień później w trakcie wykładu. Okazało się, że ktoś tam komuś nie przekazał jasno informacji o zmianie terminu (który dla nas był znany już od początku semestru…) i wyszło jak wyszło. W sumie nawet było śmiesznie :P 4 kolos też wypadł dobrze.
Egzamin – 100 pytań w 100 minut. Trochę mało czasu, ale pytania nie były rozbudowane i dało się to spokojnie napisać. Zadania z poszczególnych działów były w miarę sensownie rozłożone, z serca było dużo zajęć to i proporcjonalnie sporo pytań. Tylko 5-10 pytań powtórzyło się z poprzednich kolosów. Oprócz zadań z fizjologii i patofizjologii były też jakieś pytania typowo biochemiczne czy cytofizjologiczne. Kilka pytań było z dupy, do wielu można było się przyczepić, ale test w sumie nie był zły. Po całym roku użerania się z tym zakładem spodziewałem się czegoś gorszego :P Zdawalność bardzo wysoka, tylko kilka osób nie zaliczyło. U nas próg ustalał kierownik i wynosił on chyba 50 punktów – tyle miała ostatnia osoba z 3.

2) BIOCHEMIA Z ELEMENTAMI CHEMII
I Organizacja zajęć
Nowy przedmiot powstały w tym roku przez połączenie tradycyjnej biochemii z chemią, która kiedyś była prowadzona przez oddzielny zakład na 1 roku. Myślałem, że połączenie tych przedmiotów skończy się tylko na zwiększeniu godzin. Myliłem się. Od tego roku zostały wprowadzone obowiązkowe wykłady, a seminaria i ćwiczenia nie odbywały się już razem co 2 tygodnie, tylko co tydzień mieliśmy 1,5h żałosnej seminarki, a co 2 tygodnie 4,5h samych ćwiczeń. Czy to nie dziwne, że jest więcej godzin biochemii niż fizjologii i patofizjologii? No właśnie. O tym co się działo w trakcie roku kilka osób z naszego wydziału napisało raport do dziekana. W związku z tym tylko skrótowo opiszę co się działo na zajęciach. Mam nadzieję, że to co się u nas działo was nie spotka :P Jedynym plusem tych zajęć było chyba tylko to, że ćwiczenia kończyły się bardzo wcześnie, a wykłady… sami wiecie ;) Mimo złej organizacji można było się obijać całe miesiące i uczyć tylko na kolokwia :P Seminarki praktycznie u każdego asystenta polegały tylko na czytaniu własnej prezentacji. Zagadnienia do nauczenia na seminarium były podawane na stronie, zazwyczaj wrzucali je kilka godzin przed zajęciami, a czasami w ogóle ich nie było… Weźcie jakąś książkę, sudoku albo ściągnijcie jakieś fajne aplikacje na telefon i jakoś te 1,5h przeleci. Niestety, trzeba być na wszystkich seminariach, ale można przychodzić do której grupy się chce. Ćwiczenia to robienie różnych doświadczeń, najczęściej jest to wykrywanie jakichś substancji. Na początku nawet mi się podobało, bo nie robiłem praktycznie nic takiego w LO, ale po 3 czy 4 zajęciach to się po prostu nudzi. Nie robimy nic nowego, tylko na każdych kolejnych zajęciach mieszamy ze sobą różne substancje i czekamy co się stanie. Plusem tych zajęciach było właśnie to, że jak się skończy wszystkie doświadczenia można wyjść wcześniej i czasami wychodzi się nawet po 1-1,5h. Poza tym panowała luźna atmosfera i często było bardzo śmiesznie :D
Wykłady: Prowadziła je poprzednia kierowniczka zakładu, polegały one na czytaniu prezentacji, w której było pełno błędów… Jest lista obecności, ale hmmm… nie słyszałem żadnych konsekwencji wynikających z niechodzenia ;)
Jeśli interesuje was Superhelisa to dopytajcie się dokładnie na początku roku jakie wymogi trzeba było spełnić, by móc w niej uczestniczyć. U nas był z tym kompletny chaos i w końcu nikt nie pojechał na ogólnopolskie eliminacje przez humory MJA…
II Książki
– Biochemia Harpera książka polecana do nauki biochemii przez zakład. Próbowałem się z tego uczyć 2 czy 3 razy, ale zawsze odkładałem tę książkę po kilku minutach. Język Harpera jest encyklopedyczny, miałem wrażenie, że każdy rozdział to zbiór jakichś niezwiązanych ze sobą zdań. Słyszałem, że Harper jest po prostu źle przetłumaczony. W każdym razie, jeśli Wam też nie podpasuje, to nie ma sensu się z tego uczyć.
– Biochemia Bańkowskiego – jedyna znośna książka do tego przedmiotu, napisana normalnie po polsku. Choć wiadomo, tematyka nie powala.
Była raz wejściówka, na której było pytanie o rzeczy, których nie było ani w Harperze ani w Bańkowskim. Po zapytaniu prowadzącej o to, z czego się w takim razie mamy uczyć padła odpowiedź, że możemy z czego chcemy, zakład nas nie ogranicza, super :D
III Sposób Oceniania
Każde seminarium i każde ćwiczenia rozpoczynały się wejściówką, której trudność zależała tylko od prowadzącego. Na początku roku nikt nie ogarniał jaka ma być forma tej wejściówki i w niektórych grupach punkty były tylko za aktywność (jak w szkole, kto się zgłosił i powiedział coś sensownego dostawał punkty…) w innych były kartkówki repetycyjne na następnych zajęciach z poprzedniego tematu, a u innych grup na początku roku w ogóle ich nie było. Dopiero później to wszystko zostało jakoś ujednolicone i kartkówki były zawsze z tematu zajęć, choć niektórzy robili je co 2 zajęcia, inni co tydzień. W trakcie roku były 4 kolokwia – 3 pierwsze otwarte, a ostatnie zamknięte. Żeby dowiedzieć się co może pojawić się na kolosach zapytajcie koniecznie układającą, bo można się spodziewać naprawdę wszystkiego. Każdy kolos był na 50 punktów, żeby być dopuszczonym do egzaminu trzeba było mieć z 4 kolosów co najmniej 120 punktów. Większości się udało, pozostałe kilka osób pisało otwarte kolokwium dopuszczające do egzaminu, którego prawie nikt nie zdał, więc kontrolujcie te punkty, na ostatnim kolosie można je nadrobić, bo było bardzo proste. Egzamin to kompletna porażka organizacyjna zakładu. Z kierowniczką były problemy już na początku jego trwania, tuż przed rozpoczęciem pisania dowiedzieliśmy się, że będzie trwał 90 minut, ale jak chcemy to nam go wydłuży. Wtf? MJA non stop nam przerywała pisanie, by oznajmić błędy w pytaniach, a osoby pilnujące plotkowały ze sobą, co też przeszkadzało nam się skupić. Zadania z egzaminu były nie takie jakie się spodziewaliśmy... Wyniki miały być 2 dni po egzaminie, ale po tych 2 dniach okazało się, że chcą prawie cały tydzień i dopiero po interwencji rektora je dostaliśmy. Całe szczęście nie zaliczyły tylko 4 osoby.

3) CYTOFIZJOLOGIA
I Organizacja zajęć
Ciąg dalszy zabawy z histo. Tym razem bez rysowania, ale z długimi seminariami. Zajęcia odbywają się w tych samych miejscach, co na 1 roku. Najpierw w dużej sali mikroskopowej dla całego wydziału, a potem w salkach w małych grupkach z asystentem. Seminaria trwają zwykle 1-1,5h, ale z każdym kolejnym tygodniem są coraz dłuższe i zdarzało się, że nie starczyło czasu na ćwiczenia w grupkach. Tematyka przedmiotu mnie osobiście nie ciekawiła, umierałem na nich z nudów (na dodatek były w piątki o 8 rano…). Prowadzący ci sami co wcześniej, choć czasami zapraszają gości (np. na temat o transplantacjach). Już na seminariach mogą sprawdzać listę obecności (na I WLu to się zdarzało, u nas nie). Na zajęciach opowiadali nam o tym jak bardzo fascynujące są czynniki transkrypcyjne albo jakie literki mają poszczególne cykliny i jakie aktywują kinazy. Zajęcia w grupkach wyglądają różnie – wszystko zależy od prowadzącego. Niektórzy robią testy, inni każą robić studentom prezentacje, a jeszcze inni nie wymagają nic. I wiadomo jacy są najlepsi do tego przedmiotu ^^
II Książki
- Kawiak – wiodąca książka, dobrze się ją czyta, łatwo ją zrozumieć, bo wiele rzeczy się powtarza z kursu histologii. Poza tym nie jest gruba, w zupełności wystarcza. Teraz ma obowiązywać nowe wydanie z 2014 roku, my też mieliśmy z niego korzystać, ale że długo nie wychodziło to zakład zdecydował się zostawić stare z 2009 roku. Całe szczęście, bo nowe ma już kolorowe ilustracje na całą stronę i stało się przez to oczojebną kolorowanką. Na wasze nieszczęście jest też droga. Myślę, że nie warto kupować tego najnowszego wydania, bo pewnie treść uległa niewielkiej zmianie.
- Alberts (tom 1 i 2) – będą Wam wmawiać, że powinniście korzystać z tej książki, bo będą z niej pytania na egzaminie. Nie dajcie się omamić i nie próbujcie jej kupować/wypożyczać i czytać. Sensowni asystenci sami mówią, że to beznadziejna książka, która gdzie może to leje wodę. To co jest w Kawiaku na 20 stronach w Albertsie jest na 40.
- materiały ze strony zakładu – o ile te z histo były kompletnie zbędne, to te z cytofizjo warto zrobić. Podobno sporo było z nich pytań na egzaminie. Nie powiem jakie one są, bo ich nigdy nie czytałem :P
III Sposób Oceniania
W trakcie semestru nie ma żadnych kolokwiów. Egzamin odbywa się w sesji zimowej i składa się z 50 pytań testowych jednokrotnego wyboru. Nie ma żadnych pytań z kombinacjami! Cytofizjologii nie warto się uczyć systematycznie, bo do lutego i tak zapomnicie te wszystkie literowe skróty itp. Kilka dni przed egzaminem zacznijcie przerabiać Kawiaka, potem zróbcie te materiały ze strony zakładu, a na ostatni dzień przed egzaminem zostawcie testy z poprzednich lat (pojedyncze pytania się powtarzają) i zdacie bez problemu ;) Zdawalność 1 terminu była bardzo wysoka, zdało jakieś ~90% osób. Z 2 terminem jest znacznie gorzej, bo chyba większość nie zalicza.

4) PSYCHOLOGIA LEKARSKA Z ELEMENTAMI SOCJOLOGII
I Organizacja zajęć
Zajęcia składają się z 2 części. Przez pierwsze kilka tygodni są seminaria dla całej grupy, a ostatnie kilka zajęć to ćwiczenia w półgrupkach. Jakość seminariów zależy od prowadzącego. U nas nie wyglądało to jak typowa seminarka z czytaniem prezentacji. Zajęcia polegały na dyskusji, była praca w grupach, odgrywanie scenek. Mi się to podobało.
II Książki
- Psychologia w praktyce medycznej – przeczytałem połowę tej książki i jak dla mnie nawet niezła, ale przedmiot można spokojnie zaliczyć bez świadomości o jej istnieniu ;)
III Sposób Oceniania
Nie wiem czy u wszystkich grup wyglądało to tak samo, ale u nas po części seminaryjnej był test z pytaniami zamkniętymi i otwartymi. Po części ćwiczeniowej trzeba było napisać coś w rodzaju opisu swojej scenki

5) J. OBCY
W formie zajęć się nic nie zmienia. Jeśli chodzi o egzamin – u nas był jednoczęściowy ustny oceniany tylko przez prowadzącego. Chodzą jakieś ploty, że mają wprowadzić do tego jeszcze jakiś test, ale to nie jest potwierdzone info.

6) GENETYKA
I Organizacja zajęć
Genetyka była już na podstawach biologii molekularnej na 1 roku, potem na cytofizjologii, biochemii. Ręce mi opadły jak zobaczyłem, że w 2 semestrze jest kolejny przedmiot o tej tematyce. Całe szczęście tym razem nie mówi się tu o rodzajach DNA i rzeczach z nimi związanych. Zajęcia to seminarki w sali bez okien na Pawińskiego prowadzone aż dla 2 grup w jednym czasie. Tematyka zajęć to najczęściej jakieś choroby genetyczne, jest liczenie prawdopodobieństwa ich wystąpienia i rysowanie drzew rodowych. Pod koniec każdych zajęć było kilka ćwiczeń do zrobienia. W sumie jak się uważało na zajęciach to te zadanka jakoś dało się zrobić, ale zazwyczaj było nudno i robiło się na nich co chciało. Jest chyba 8 zajęć, można mieć 1 nieobecność bez żadnych konsekwencji
II Książki
(brak)
III Sposób Oceniania
Po wszystkich zajęciach jest kolokwium. Są 3 zadania i żeby zaliczyć trzeba mieć w całości dobrze co najmniej 1 zadanie. Polecam przerobić testy z poprzednich lat, bo zazwyczaj coś się powtarza. Samo kolokwium przeprowadzane jest w zabawny sposób :P Jeśli umiecie kombinować to zdacie :P Większość osób zalicza w 1 terminie.

7) IMMUNOLOGIA
I Organizacja zajęć
Bardzo dobrze zorganizowany przedmiot pojawiający się w 2 semestrze. Organizacja zakładu jest naprawdę wzorowa. Już przed rozpoczęciem zajęć była dokładnie określona tematyka poszczególnych seminariów. Osoby prowadzące zajęcia nie są przypadkowe – pracują tam sami pasjonaci, przez co zajęcia są naprawdę ciekawe, choć immunologia sama w sobie wydawała mi się na początku zajęć nudna. Jest 10 seminariów (na I WLu jest 11, my mamy za to 1 wykład więcej). Można mieć 2 nieobecności, których nie trzeba odrabiać. Trzecia nieobecność automatycznie oznacza niedopuszczenie do egzaminu. Pierwsze 5 seminarek to nauka szczegółowych informacji związanych z limfocytami, przeciwciałami i układem limfatycznym – dużo pamięciówki. Ostatnie 5 seminarek to rzeczy znacznie ciekawsze, bo są choroby autoimmunizacyjne, alergie, transplantacje, czyli takie bardziej życiowe sprawy. Poza tym te tematy mają mniej stron (20-30) niż te początkowe, gdzie trzeba było zwykle przeczytać dwa razy więcej.
Wykłady: Są nieobowiązkowe i u nas odbywały się w piątki o 8 rano  Przychodziłem na niektóre i naprawdę wykładowcy się starają, używają prezentacji jako pomocy dydaktycznej, a nie jak książki i mówią sensowne rzeczy. Polecam.
II Książki
- Immunologia Gołąba – książka napisana przez osoby z naszego zakładu, w związku z tym wymagają jej praktycznie na pamięć. Plusem tej sytuacji jest to, że zawsze wiadomo z czego się uczyć. Książkę na początku semestru ciężko mi się czytało, więc po 4 czy 5 seminarium przestałem do niej zaglądać. Dopiero przed samym egzaminem do niej wróciłem i wtedy zacząłem coś z tego rozumieć, bo jedne rzeczy wynikają z drugich i lepiej ją przerobić od deski do deski w kilka dni niż czytać wyrywkowo od czasu do czasu.
- skrypt do starego wydania książki – dobry do powtórki szczegółów do egzaminu
III Sposób Oceniania
W trakcie roku nie ma żadnych kolokwiów. Egzamin w sesji letniej 60 pytań – 90 minut. Czasu aż za dużo. Połowa pytań jest jednokrotnego wyboru, druga połowa to kombinacje jak na histologii. Pytania były bardzo dobrze ułożone, nie było się do czego przyczepić. Mówili, że 90% pytań będzie z książki, a 10% z wykładów i chyba faktycznie tak było. Zdawalność bardzo wysoka, u nas na ~130 osób nie zaliczyło 6, było bardzo dużo 5. Praktycznie nic z testów z poprzednich lat się nie powtórzyło, ale warto je przerobić, żeby zorientować się o co zwykle pytają.

8) ETYKA LEKARSKA Z ELEMENTAMI FILOZOFII MEDYCYNY
I Organizacja zajęć
Trzeci i ostatni typowo humanistyczny przedmiot na tych studiach. Formę seminarek ustala prowadzący zajęcia. U nas wyglądało to tak, że na każde zajęcia 3 osoby z grupy przygotowywały kazus etyczny, a po jego prezentacji cała grupa dyskutowała. Mi taka forma zajęć bardzo odpowiadała ;)
Wykłady: Były nieobowiązkowe, ale obecność na co najmniej 8 z 10 dawała + 2 punkty do testu zaliczającego
II Książki
(brak) Jest tam jakaś książka napisana przez zakład, ale podobno beznadziejna, w każdym razie nie trzeba jej czytać.
III Sposób Oceniania
Po wszystkich zajęciach jest test, który ma inną formę niż znane nam wcześniej zaliczenia. Pytania wyświetlają się po kolei na rzutniku i na odpowiedź na 1 pytanie mamy tylko 30 sekund. Po upływie tego czasu wchodzi następne i nie można już wrócić do poprzedniego. Zazwyczaj starczy czasu na odpowiedź, choć czasami zdarzają się dosyć mocno rozbudowane pytania. Zdawalność bardzo wysoka. Trzeba koniecznie przerobić testy z poprzednich lat i prezentację z wykładu, choć i bez niej można zdać ;)

czytowazne
Posty: 300
Rejestracja: 10 lip 2012, o 20:20

Re: II rok

Post autor: czytowazne » 5 sie 2015, o 22:21

Tych wejściówek z fizjologi to tyyyle było... ;p

PneumocytII
Posty: 5
Rejestracja: 7 sie 2015, o 22:39

Re: II rok

Post autor: PneumocytII » 7 sie 2015, o 22:43

Jakby jeszcze ktoś miły napisał coś takiego dla 1WL szczególnie o biochemii i fizjologii

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości